7.4.09

Niedzielny wyścig dzikich kolarzy! Thule Cup 2009 na Cytadeli


Zawody pt. "NIE DAĆ SIĘ I NIE ZESRAĆ SIĘ" XD Nie obyło się bez ostrego dopingu: OGIEŃ Z DUPY, RYPAJ, RYPAJ, CIOPAJ, CIOPAJ, WCIĄGAJ, WCIĄGAJ, DAWAJ, DAWAJ!!! Jak ja to kocham, ten dreszczyk emocji, hehehe... Chłopaki dali radę, skurczybyki chwytały w łydki, ale na twarzach zawodników malował się uśmiech: "Boże, niezałożyli mi dubla!" hehe! Kasieńka zajęła trzecie miejsce w kategorii Kobiety Open. Radosław Tecław zajał też trzecie miejsce w kategorii Elita, Zbyszek Górski chyba czarte - niepamiętam... Longer jechał, jechał, jechał... i zniknął po którymś okrążeniu (spalił sie na samym starcie). Kite łapały skurczybyki, ale dojechał do mety, Adam Mróz - nie pamitam który był? A Kermit? Też dał radę! Moim faworytem był goś jadacy na monocyklu - bravo za wyobraźnie :D Potem była pizza w Longerowskiej melinie, dużo rowerów na balkonie i napoje regeneracyjne w postaci bronxów :P Jednym słowem: grubo!

Brak komentarzy: