19.4.09

Pierwsza setka...

Wiedząc, że "niedzielna praca w kupę się obraca", a pogoda zapowiadała się obiecująco, wybrałam się na pierwszy poważny trening. Cel: 100 km w ciągu czterech godzin - max. Trasa: poznańska Malta;) Zrobiłam 21 okrążeń (5,6km jedno) w czasie 4,5h, w średnim tempie 20-25 km/h, co daje 100 km z hakiem;) Poczułam w końcu, że mam nogi :D Trochę się opaliłam czego dowodem są "białe skarpety". Wybrałam w sumie najgorszy dzień tygodnia z możliwych. Niedziela czas amatorów turystyki lodowo-gofrowej, trzeba uważać na niekontrolowane pociski latające typu psy, dzieci. Oraz kobiety-balerony, które nie mają siły obrócić głowy do tyłu - zamiast wpierdalać kolejnego loda-gofra, mogłyby się przebiec albo pojeździć na rowerze tudzież na rolkach - whatever ;p Strasznie zaniedbało się to nasze społeczeństwo... Było paru dzikich kolarzy, jedni widząc, że kręcę już jakiś czas, pytali się "które to kółko?". Nic to, trzeba by jakąś regeneracyjną szamę sobie przygotować. Jutro jeśli starczy mi sił i dopisze pogoda, zrobię sobie godzinny rozjazd. Pozdrorower!

Brak komentarzy: